Początek szkieletu

Początek szkieletu

Dziś weszliśmy na wyższy etap. Pierwszy strop to poważna sprawa. Od rana zmiana ciężarówki murarza na narzędziownię cieśli. Potem rozkładanie narzędzi na placu i można było zacząć. Pilarz dostał lekko zmodyfikowaną wersję stołu. Do pomocy przybył także zięć szwagierki, Andrzej. I dobrze, bo czterech to całkiem optymalny skład. Dwóch składa konstrukcję, dwóch tnie i mierzy.

Majstrem był dziś kolejny ze szwagrów, jutro zastąpi go następny (jak już wiecie mam ich siedmiu). Generalnie praca była podobnie trudna jak przy fundamentach, ale nie taka wyczerpująca fizycznie. I ten zapach drewna…

Do obiadu mieliśmy ustawioną belkę i przykręcone podwaliny. Muszą być impregnowane, a pod nimi jeszcze kładzie się folię, żeby wilgoć, która jakimś cudem wejdzie w ścianę fundamentową, nie weszła w ścianę drewnianą. Generalnie, w tym przypadku, trudno będzie o wilgoć, bo wody podskórne mamy na 10 metrach pod warstwą nieprzepuszczalnej gliny. Dookoła fundamentów będzie pełne odwodnienie z wypustem w skarpie za domem. Ale i tak dmuchamy na zimne, więc pod podwaliną położyłem grubą folię, jak na ławach.

Na belce wzdłuż domu, opierać się będą belki pierwszego stropu. Można by zamówić takie długie aby ich nie łączyć, ale to ryzykowne, bo przy takiej długości drewno mogło by być krzywe. Dlatego łączymy dwie belki po 4,11m. na środku.

Przed budową zaoszczędziłem około 4 tysiące na tym, że po urzędach chodziłem sam, a nie projektant. Dzięki temu m.in. kupiłem gwoździarkę gazową Paslode IM350+ – spisuje się świetnie, tylko magazynek jest za mały.

Na odpowiednich fundamentach belki poziomują się same, na kiepskich trzeba by kombinować.

Poniżej widać wzmocnienia pod ścianę wschodnią, takie same są pod ścianą zachodnią. Chodzi o to aby każda ściana opierała się na poprzecznych belkach w module co 40 lub co 60cm. Takie same wzmocnienia jutro dostaną ścianki działowe na parterze. Crawl space to kapitalna sprawa: takie podpiwniczenie jest przede wszystkim tanie, a jeśli, jak u mnie ma 1,4 metra, to dodatkowo robi się z tego całkiem niezła piwniczka na spiżarnię oraz składzik. No i jest ciepłe.

Deska łącząca belki stropowe. W ekipie szwagra nazywana „Kuba”. Dobijamy ją gwoździami.

Podwaliny przykręcamy do ścian fundamentowych takimi śrubami utopionymi w betonie. Nakrętka zasadniczo wystarczyłaby jedna, ale dwie nie zaszkodzą. Śruby jutro poskracam, aby nie bruździły przy zakładaniu wełny.

Na koniec dnia mieliśmy zbitą praktycznie całą konstrukcję stropu. Pozostało tylko dobić wzmocnienia pod trzy krótkie ściany i przybić płyty.

Strasznie się cieszę, że wybrałem szkielet. Wiedziałem, że mi się spodoba, ale nie, że aż tak 😀

Leave a Reply