Dla babeczek, głównie…

Bardzo spodobała nam się faktura płyt MFP pomalowanych lakierem. Oprócz szuflad na buty z pojedynczej płyty zrobiłem przesuwne drzwi do pomieszczenia gospodarczego. Zawieszenie zostało mi z szafy, rączka z niepotrzebnych drzwiczek kuchennych.

Reszta szafy została wykorzystana jako części garderoby.

Półki powstały przez przycięcie ścian szafy. Powiesiłem je na aluminiowych kątownikach – cena w castoramie: 6,5zł, na allegro 2,6 a w lokalnym sklepie 2,5. Kątowniki przykręciłem śrubkami… z wykręconych wentylatorów ze zużytych zasilaczy komputerowych (kiedyś zajmowałem się serwisem i śrubek mam masę). Są one szerokie z grubym gwintem – trzeba pod nie najpierw nawiercić dziurę ale za to trzymają lepiej niż zwykłe wkręty.

Aluminiowe listwy, które były listwami bocznymi w drzwiach szafy zamieniłem na uchwyty do wieszaków. Wystarczyło nawiercić co 3cm (mniej więcej) dziurkę wiertłem fi12 i voila:

Listwa ma 140cm i może być wykorzystana do końca, gdybym zawiesił ją w poprzek skosu, miałaby 120cm i byłaby jedna.

Bo cały myk polega na tym, że w taki sposób można było zawiesić dwie 😉 a z resztek szafy, które zostały po wykonaniu półek do garderoby zrobiłem szafkę na szuflady z szafy.

Pomiędzy wiszącymi ubraniami wchodzi spokojnie dorosły człowiek. Nawet nieco szerszy, jak ja 🙂

Poddasze ma wysokość 150cm i jest tam graciarnia, lewa strona moja, prawa  małżonki. Półki to moje młodzieżowe meble z czasów liceum i inne zdobyczne.

Ta cześć zajmuje jakieś 7m zachodniej części

Jest tu też modem do internetu i domowy serwer plików ze starego kompa. Na drugiej części są przewody od wentylacji, odpowietrzenie kanalizy wyprowadzone za ścianę i naczynko wyrównawcze. I trochę gratów. Fotka była nieostra, drugi raz mi się nie chce rozkładać schodów.

Dzisiaj natomiast był dzień pt: startujemy z chodnikiem. Szwagier zmieniał dach na warsztacie i dostałem w prezencie przyczepę starej dachówki – doskonała jako podkład pod chodnik do domu. Taczka, łopata, grabki i tak minął dzionek.

Biję się z myślami, czy to jeszcze ubijać zagęszczarką, bo właściwie z większych obciążeń to tylko ja będę po tym chodził. Na to pójdzie kolejna zdobycz: piach zebrany po zimie z wiejskich dróg (zbierająca go firma to mój koparkowy). I w tym piasku osadzę kamienie, które koparkowy wykopywał przy robieniu GWC (i jeszcze wykopie bo dopiero 1/3 za nami).

Jak się z tym uporam – tzn z piachem bo kamienie to pieśń przyszłości, pozostanie zlikwidowanie hałdy ziemi z ogródka. Zapowiada się odchudzający sierpień.

Leave a Reply